środa, 20 lipca 2011

2. Wyrzuty sumienia.



Jedną z osób, która chciała uchronić blondyna była Neve. Jako nauczycielka w Hogwarcie miała największe możliwości, aby jakoś wpłynąć na młodzieńca. Dlatego to jej powierzono „misję” odzyskania najdroższego skarbu Rose.
Neve Malfoy – nauczycielka Eliksirów w Hogwarcie licząca sobie dwadzieścia dwa lata. Wybitna, uczennica, która w trzy lata uwinęła się z dalszą nauką, aby móc powrócić do swojej ukochanej szkoły, jako nauczycielka. Od pierwszego roku pociągały ją Eliksiry i to właśnie z nimi wiązała swoją przyszłość. Czasami przerywała warzenie eliksirów w Lochach, aby spotkać się ze znajomymi.
To podczas jednego z tych spotkań spotkała swojego przyszłego narzeczonego. Troy Bass – niezbyt imprezowy, wysoki brunet z domu Kruka. Był dobrym uczniem, nie miał większego powodzenia i kochał Eliksiry tak jak Neve. Od nich się zaczęło. Zaczęli się spotykać na czwartym roku i nie zanosi się na rozstanie, co potwierdzają zaręczyny. Panna Malfoy, a już niedługo Pani Bass nie narzekała na brak adoratorów w szkole. Jednakże w porównaniu do ojca i brata, nie szalała, z kim popadnie. Była ostrożna, czasami brutalna w odrzuceniach, ale to właśnie dzięki temu, nie zaznała złamanego serca. Z czystym sumieniem mogła przyznać, że Krukon był jej pierwszą miłością. I miała nadzieję, że także ostatnią.
Czasami nie rozumiała, dlaczego jej brat nie spróbuje znaleźć nowej partnerki. Tyle lat minęło od śmierci Rose. Z czasem jednak to do niej dotarło. Już żadnej nie umiałby pokochać, poza tym jego świat kręcił się wyłącznie wokół Rosco. Gdy syn był w szkole, spotykał się z Hugonem, Ackermanem, jednakże nie z kobietami. Nie mógłby im dać to, czego by chciały. Miłości, czułości…wszystko dał Rose. I tylko jej synowi potrafił dać podobne uczucia.
Neve z bólem obserwowała jak z roku na rok Rosco coraz bardziej wdaje się w pradziadka. Jak rozbudza się w nim Malfoy„ z krwi i kości”. Blondyn na początku starał się temu przeciwstawić, lecz w końcu uległ. Czarna Magia i snobizm zaczęły mu sprawiać przyjemność. Różnica polegała na tym, że traktował tak wszystkich prócz Hannibala i Travisa. Traktował rodzinę jakby byli mugolami. Neve jeszcze jakoś to umiała znieść. Gorzej było ze Scorpiusem. Zaczął palić i popijać whisky wieczorami, gdzie przestał to robić dla Rose. Na jego twarzy widniało więcej zmarszczek, niż na twarzy Ackermana czy Hugona. Nie umiał sobie z tym poradzić. Dlatego też te wakacje Rosco miał spędzić u ciotki.
Dokładnie w dwa dni po zakończeniu roku w mieszkaniu Neve i Troya pojawił się Rosco.
– Dawno cię ciociu nie widziałem. Zastanówmy się, ostatni raz był…wczoraj. Kto wpadł na pomysł, żebym wakacje spędził u ciebie? Nie wystarczy, że widzę ciebie, na co dzień w szkole?
– Ależ ty uprzejmy…To pomysł mój i twojego ojca. Wiemy, że spotykasz się z Lucjuszem i chcemy temu zapobiec.
– Ale…
– Żadnych ale. Masz piętnaście lat, nadal musisz robić to, co ci każe ojciec. Lucjusz to tylko podła gnida. Bał się Voldemorta, był jednym wielkim tchórzem. Myślał, że odbije to sobie na twoim ojcu, ale i tu doznał porażki. Więc padło na ciebie. Chce poczuć władzę i chce ciebie ściągnąć na złą drogę. Ja na to nie pozwolę.
– Nie masz nic innego do roboty?
– Boże…jakiś ty się bezczelny zrobił. Wyobraź sobie, że mam coś lepszego do roboty! Wyobraź sobie, że zaręczyłam się i planuję ślub. Ale przez twoją przeklętą naiwność, mam ciebie do roboty! Nie mogę pozwolić, by mój brat stracił i ciebie. Już stracił jedną miłość swojego życia. Druga żyje i nie może odejść świadomie. Rozumiesz?! Nie po to umarła twoja matka!
Blondyn zamilkł. Nigdy nie widział Neve tak zdenerwowanej. Mimo radosnej nowiny, na jej twarzy gościło rozczarowanie, smutek żal, które on spowodował. Lucjusz nauczył go dystansu do rodziny, jednakże te słowa sprawiły, że poczuł lekkie ukłucie w sercu. Poczuł się winny. Pierwszy raz od czasu „zmiany” poczuł wyrzuty sumienia, że sprawił komuś przykrość. Nie wiedział, co odpowiedzieć. Stał i milczał, patrząc się w podłogę.
– Pięknie, po prostu pięknie…Jeśli dowiem się, że spotkałeś się z Lucjuszem w wakacje, to jak Boga kocham, poczęstuje cię Wywarem Żywej Śmierci. Nie pozwolę ci krzywdzić mojego brata. A teraz zejdź mi z oczu…

__________________________
Przepraszam, że odcinek taki krótki. W następnym wprowadzę nowe wątki i zacznie się trochę dziać. W tym odcinku chciałam się skupić na przedstawieniu Neve i wprowadzeniu wątku z Lucjuszem. Mam nadzieję, że mimo wszystko wam się spodoba. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz