środa, 10 sierpnia 2011

3. Eliksir Euforii

Wakacje, jak zazwyczaj, zleciały bardzo szybko. Rosco podczas wakacji nie spotkał się z Lucjuszem, nie chciał się narażać Neve. Odwiedzali go jednak Travis i Hannibal. To była swojego rodzaju rekompensata, za brak kontaktu z pradziadkiem i mordercze spojrzenia ciotki. Od czasu pamiętnej rozmowy młody Malfoy porozumiewał się z Neve tylko w razie konieczności – zwroty grzecznościowe, powiadamianie o odwiedzinach kolegów itp. Ta rozmowa dała mu trochę do myślenia…na pięć minut. Rosco był już tak zmanipulowany przez Lucjusza, że nie odczuwał „ludzkich uczuć”. Był bezwzględnym, zimnym draniem…
– Ros, słyszysz mnie?! Rozmawiamy tutaj o tegorocznych prefektach i strategii dla naszej drużyny Quidditcha. – Hannibal zaczął machać dłonią przed twarzą przyjaciela.
– Ta, ta. O strategię się nie martw, miałem dużo czasu w wakacje. Poradzimy sobie. A kto został prefektem?
– No jeszcze nie doszedłem, kto u nas, ale wiem, że u Gryfonów Travis. Mamy swojego człowieka w szeregach, a co za tym idzie, wtyki!
– Chociaż jedna dobra wiadomość dzisiejszego dnia. Mijałem dzisiaj pannę Potter…szatanie jak ona mi działa na nerwy. Jak to jest możliwe, że jest ze mną spokrewniona? Jest całkiem inna od wuja Jamesa.
– Ty to naprawdę masz słabą pamięć. Zapomniałeś, że wredny charakterek odziedziczyła po matce?
– Ah no tak. W takim razie pytam się, jak ona trafiła do Gryffindoru, z matką ze Slytherinu i takim charakterem?
– Zadaje sobie to samo pytanie od pięciu lat…
Pociąg mknął i mknął, a rozmowa chłopaków ciągnęła się bez końca. Czego, jak czego, ale tematów do rozmów im nie brakowało. Tu obgadali dziewczyny z góry do dołu, tu omówili strategię na tegoroczny sezon Quidditcha, tam rozmawiali o planach na ferie zimowe.
Przy takich rozmowach zleciała im cała podróż.  Gdy tylko wysiedli z pociągu, zaczęli szukać Travisa. Na ich szczęście brunet nie został porwany jeszcze do pełnienia obowiązków prefekta.
– No gratulacje. Wiesz, że liczymy na twoje przywileje, prawda Travisku? – Hannibal objął kumpla niczym zakochana nastolatka.
– Jeśli będziesz się tak do mnie tulił, to będę się bał wykorzystywać te przywileje dla was…jeszcze mnie wykorzystasz..
Zarówno Weasley jak i Rosco wybuchli gromkim śmiechem, na widok miny Lorcana. Brunet nie pomyślał nawet, jak mogły zabrzmieć jego słowa przy takim geście.  Koledzy wypominali mu to, aż do kolacji, kiedy to Travis dowiedział się o pewnej interesującej rzeczy. Do Hufflepuffu dołączyła nowa uczennica, która niespodziewanie została od razu mianowana na prefekta. Nikt nie krył zaskoczenia, dopóki nie zobaczył ów dziewczyny na zewnątrz Wielkiej Sali, rozmawiającej z dyrektorką.
Zeppelin Waldorf była dość niską dziewczyną. Mierzyła zaledwie sto sześćdziesiąt pięć centymetrów, przy stu dziewięćdziesięciu dwóch Rosco i Hannibala. Pochodziła z Bułgarii, chowała figurę pod mundurkiem o rozmiar większym i posiadała piękne, kruczoczarne włosy. Jednakże spinała je w kok, co dodawało jej lat i odbierało jej pięknym, brązowym oczom blasku.
Rosco spojrzał na nią tylko raz, po czym wrócił do rozmowy z Hannibalem. Dziewczyna nie wywarła na nim wrażenia, więc, po co miał poświęcać jej uwagę?
***
– No nie mogę się doczekać. Fajnie, że Neve…sory. Fajnie, że profesor Malfoy robi dziś zajęcia dla wszystkich domów naszego rocznika w Wielkiej Sali. – Podekscytowany Hannibal dumnie kroczył obok Travisa i Rosco, którzy tą wizją jakoś specjalnie zachwyceni nie byli. Więcej uczniów, więcej kłótni, więcej wybuchów. Zwłaszcza, jeśli chodzi o Puchonów.
– Oj tam, oj tam. Łączone zajęcia, oznaczają trzy razy więcej dziewczyn!
– Tak mój drogi przyjacielu Ślizgonie, jednakże to oznacza spotkanie z Aishą – odparł smętnie Rosco. Od pierwszej klasy rywalizował z nią, jeśli sprawa rozchodziła się o Eliksiry. Oboje byli dobrzy w tym dobrzy. Ale chcieli być najlepsi. A tylko jedno z nich może być mistrzem.
Chłopaków uciszyła Neve, ponieważ byli oni ostatnimi brakującymi oczami, którzy już przekroczyli próg WS.
– Albo koniec pogaduszek albo odejmuję po dziesięć punktów. Waszym dzisiejszym zadaniem będzie uwarzenie Eliksir Euforii. Składniki macie wypisane na tablicy. Jeśli chcecie się jednakże pośmiać i pochwytać za nosy to nie dodawajcie mięty. Osłabia ona te skutki uboczne.
Chłopakom spodobała się wizja skutków ubocznych tego eliksiru, dlatego nie dodali mięty. Tuż za Rosco i Hannibalem siedziała Zeppelin, która już zajmowała się pancerzykami chitynowymi, figami abisyńskimi i sokiem z cytryny.
Neve przechadzała się między ławkami i bacznie obserwowała poczynania uczniów. Nie zauważyła jednak Aishy Potter, której wystawała fiolka z szaty. Czekała ona na dogodny moment, aby sprawić Malfoyowi psikusa. Zemsta za wszystkie postrzępione nerwy.
Gdy tylko Rosco i Hannibal podeszli po podpisane fiolki do Neve, Aisha wyczyściła kociołek blondyna, po czym szybko wlała zawartość fiolki do kociołka. Zaklęciem jeszcze odrobinę zwiększyła ilość cieczy i zmieniła powierzchownie kolor, aby nie zauważono różnicy.
Po pięciu minutach od tego zdarzenia także Aisha podeszła do nauczycielki, wtedy to Zeppelin lekko puknęła Rosco w plecy.
– Eee…
Blondyn zdziwiony owym zajściem, odwrócił się i spojrzał pytająco na Puchonkę.
– Nie pij swojego eliksiru. Ta Gryfonka po twojej lewej stronie podmieniła ci zawartość kociołka. Masz tam, sądząc po prawdziwym kolorze i gęstości, mocny Eliksir Odmładzający.
Ślizgon spojrzał z zaskoczeniem na Waldorf. Po pierwsze, wyglądała na tak onieśmieloną i niepewną, że aż strach. Po drugie, była bardzo spostrzegawcza. Po trzecie, na prawdę miała pojęcie o Eliksirach.
– Dzięki….
Rosco odwrócił się od brunetki i zemścił się za próbę zemsty metodą „oko za oko”.  Natomiast swój kociołek opróżnił i przelał trochę Eliksiru Euforii od Hannibala. Na jego szczęście, ciotka była zajęta zgrają uczniów przy niej.
Piętnaście minut później Neve ogłosiła koniec czasu. Zebrała już próbki do oceny, teraz pozwoliła uczniom wypić swoje eliksiry. W chwilę potem, prawie wszyscy uczniowie łapali się za nosy i chichotali. Nieliczni zdecydowali się nie pić eliksiru. A tylko jedna osoba zachowywała się inaczej od wszystkich.
Aisha Potter zaczęła cofać się wiekowo w zastraszającym tempie. Kiedy była na etapie dziesięciu lat, krzyknęła: „Uduszę cię!”. Uczniowie zaczęli się śmiać jeszcze bardziej.
Neve od razu podbiegła do Aishy, która zatrzymała się na szczęście bądź nieszczęście, etapie rocznego dziecka. Wzięła ją na ręce, zarządziła koniec lekcji i pobiegła w stronę Skrzydła Szpitalnego.
Tylko Rosco, Aisha oraz Zeppelin wiedzieli, co się naprawdę stało. Po krótkiej chwili, także Travis i Hannibal, którzy byli zaskoczeni złośliwością Aishy oraz zachowaniem Zeppelin.
– Na pewno profesor Malfoy poprowadzi śledztwo, aby rozwikłać tą sytuację. Jak coś możemy liczyć na twoje zeznania? – Travis podszedł do Puchonki i spojrzał na nią z uśmiechem.
– Brzmisz jak jakiś adwokat. – Zachichotał Hannibal.
– Tak, oczywiście – odparła nieśmiało spoglądając na Gryfona.
– Dobra chłopaki, zbieramy się. Czeka nas jeszcze przerwa obiadowa z tysiącem.
Blondyn pożegnał Waldorf skinieniem głowy i ruszył w kierunku wyjścia, a tuż za nim Travis i Hannibal. Skierowali się do Pokoju Życzeń, który tym razem zamienił się w średnich rozmiarów pokój z lodówką i stołem na środku. Po zajęciu miejsc, oraz wyjęciu przekąsek z lodówki, chłopcy wzięli się za grę i…pogaduszki.
– Sto dziesięć.
– Sto trzydzieści.
– Sto czterdzieści.
– Pas.
–Pas.
– Ha jak zwykle najlepsze karty. Powiem wam, że jestem zaskoczony tą nową Puchonką – powiedział Hannibal zgarniając karty pozostawione na stole.
– No. Gdyby nie ona, Rosco stałby się berbeciem.
– Oj no uspokójcie się już. Po co tyle o niej gadacie? – Rosco prychnął w kierunku Travisa.
– Ponieważ to pierwsza osoba, która bezinteresownie ci pomogła… 
___________________________________________
Tak jak obiecałam, trochę akcji i nowych wątków. Nowy rozdział myślę, iż ukaże się na początku września. Mam teraz trochę spraw na głowie w postaci studiów, więc proszę o wyrozumiałość. Zapraszam do czytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz